fot Rafał Łapiński
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Niemiecki impuls

W Europie trwa debata na temat wilków, których jest coraz więcej. Do niedawna każdy kto chciał podnieść rękę i zarządzać tym gatunkiem był wrogiem publicznym, ale sytuacja może się radykalnie zmienić.

W wielu krajach europejskich populację wilków stale się redukuję. W takich krajach Szwecja, Norwegia, Finlandia, Litwa, Łotwa czy Słowacja corocznie wyznacza się limity odstrzałów. Trzeba przyznać, że cały proces jest ściśle kontrolowany. Prowadzony jest między innymi monitoring, a odstrzelone osobniki bada się genetycznie.

W naszym kraju populacja cały czas przyrasta, ale politycy boją się gniewu ludu i nawet odstrzał problemowych osobników jest skomplikowany. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują jednak, że szykuje się przełom. Impulsem do całkowitej zmiany podejścia będą prawdopodobnie Niemcy, gdzie zamierza się przywrócić normalność, czyli zarządzać tym gatunkiem.

Tamtejsze ministerstwo środowiska chciało wypracować wspólne stanowisko i uzgodnić strategię działania ze wszystkimi stronami, ale ich wysiłki się nie powiodły. Zdaniem niemieckich rolników z organizacjami pozarządowymi nie można prowadzić racjonalnej dyskusji, ponieważ nie zgadzają się na redukcję. Podczas debaty rolnicy mogli wysłuchać jedynie dobrych rad jak „skutecznie” chronić zwierzęta hodowlane.

Tymczasem niemiecki inwentarz – przy silnym wsparciu państwa – zdaniem rolników jest należycie chroniony, ale ataków jest coraz więcej. Dlatego hodowcy byli zmuszeni do wycofania swoich przedstawicieli. W opublikowanym oświadczeniu podziękowali uczestnikom, którzy byli zainteresowani wypracowaniem nowych rozwiązań.

Stanowisko hodowców

Niemieckie Stowarzyszenie Rolników (DBV) jednoznacznie ocenia sytuację i najnowsze dane „Liczba zwierząt hodowlanych, które zostały ranne i zabite w wyniku ataków wilków dramatycznie rośnie. W porównaniu do ubiegłego roku o 40 procent! To niedopuszczalne, aby taki stan był nadal akceptowany. Organizacje ochroniarskie przyjęły taktykę umniejszania szkód, co jest nieodpowiedzialne. Musimy w końcu rozpocząć regulację populacji wilków.”- napisał Bernhard Krüsken, sekretarz generalny DBV.

Reklama

W ubiegłym roku rannych i zabitych zostało w Niemczech 2894 zwierząt gospodarskich w wyniku 887 ataków wilków. W obecnym już ponad 2500 „To niekontrolowane rozprzestrzenianie się wilków w Niemczech jest dla nas katastrofalne!” – mówią rolnicy.

Ich zdaniem organizacje prozwierzęce próbują cały czas przerzucić odpowiedzialność za ataki na hodowców – twierdząc, że zwierzęta są niewystarczająco zabezpieczone. Ta dyskusja – zdaniem rolników – nie ma sensu, ponieważ nawet najlepsze ogrodzenie nie rozwiąże problemu bytowania dużych drapieżników w stałym i bliskim sąsiedztwie człowieka.

Proste rozwiązanie

Na Litwie wilki są redukowane. Spór istnieje i toczy się zarówno o limity odstrzału, ale także wielkość populacji. Analiza oficjalnych danych pokazuje jednak, że wilków jest więcej. Jak widać nie tylko w Polsce nikt nie chce uwierzyć, że szacowanie nie ma nic wspólnego z liczeniem, a jest tylko określeniem trendu.


Warto jednak prześledzić ten model, ponieważ jego założenia akceptuje Unia Europejska, a tym samym jest to właściwa droga zarządzania dużymi drapieżnikami w naszym kraju.

Litewskie ministerstwo środowiska corocznie zbiera dane z liczenia wilczych tropów na śniegu. W 2018 roku w ten sposób zidentyfikowano na Litwie 34 watahy. Zgodnie z obowiązującym tam planem ochrony na tej podstawie określany jest przyrost i maksymalny limit odstrzału.

W sezonie 2018-2019 upolowano 103 wilki, z których 99 przebadano genetycznie i zidentyfikowano 53 osobniki poniżej pierwszego roku życia. Myśliwych, którzy uważają że populacja jest dużo większa nie zdziwił fakt, że każdy młody wilk pochodził z innej rodziny. Jak widać w 2018 r. w litewskich lasach wilki wyprowadziły, co najmniej 53 mioty, a nie jak przyjęto 34.

Ten przykład pokazuje, jak duży błąd powstaje przy tego tupu inwentaryzacji. To niedoszacowanie prawdopodobnie wynika z założenia jakie funkcjonuje w litewskim ustawodawstwie. Trudno powiedzieć dlaczego, ale za watahy uważa się tylko rodziny składające się z co najmniej czterech osobników.

Szwedzka metodologia jest podobna, ale za watahy uznaje się grupy od trzech wilków. Pewnie dlatego na Litwie wyznaczany limit odstrzału jest mniejszy niż przyrost naturalny, co jest powodem stałego kolonizowania nowych obszarów.

W 2019 roku zinwentaryzowano już 37 watah, więc zwiększono plan odstrzału do 120 osobników. Danych genetycznych jeszcze nie ma, ale… Ostatniej zimy nie było pokrywy śnieżnej, więc nie ma danych. Zdaniem myśliwych populacja znacząco się zwiększyła, ale brakuje faktów.

Ostoja i limit

Wydaje się, że kluczem rozwiązania coraz większego problemu jest wyznaczenie ostoi, w których wilki mogą funkcjonować, ale również limitu. W Szwecji ustalono, że dla właściwego stanu ochrony należy pozostawić w przyrodzie 300 wilków.

Obserwując całą debatę jaka toczy się u naszych zachodnich sąsiadów, wszyscy jesteśmy ciekawi jakie wybiorą rozwiązanie. Jednak jeszcze bardziej intrygujące będzie zachowanie naszego rządu w sytuacji kiedy prawie wszyscy nasi sąsiedzi będą strzelać do wilków.

Szczególnie, że nasze szacunki mówią już o około dwóch tysiącach wilków i coraz większej ich presji. Mieszkańcy , którzy coraz częściej oglądają wilki na swoim podwórku nie akceptuje takiej sytuacji, a hodowcy też mają dość. Zadziwiające, ale nie są zadowoleni z wielkości wypłacanych przez państwo odszkodowań.

Galeria zdjęć

Więcej artykułów