PRZYPINKI DLA LUDZI NATURY

Fundusze pozyskane ze sprzedaży wspierają nasze projekty związane z ochroną przyrody i ratowaniem zagrożonych gatunków!

Fot. Shutterstock
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Kosztowna walka

Politycy „zjednoczonej prawicy” żyją w przeświadczeniu, że walka z ASF polega na przerzucaniu obowiązków i straszeniu myśliwych. Tymczasem rząd Saksonii sfinansuje odłowy i polowania zbiorowe na dziki.

Afrykański pomór świń dotarł do Niemiec we wrześniu 2020 roku. Pierwszy przypadek potwierdzono w Brandenburgii, ale wirus szybko się rozprzestrzenił w ościennych landach. W Saksonii do października 2020 roku. potwierdzono 1396 przypadków chorych dzików – większość w powiecie Görlitz.

Tylko w tym landzie zbudowano już 456 kilometrów ogrodzeń na granicy z Polską, a także w dotkniętych chorobą miejscach, aby ograniczyć przemieszczanie dzików. W nadchodzącym roku Saksonia planuje wydać ze swojego budżetu 23 mln euro (107 milionów PLN) na walkę z wirusem.

Polowania i odłowy

Strategia Saksonii jest prosta. Twierdzą, że jedynym skutecznym rozwiązaniem jest radykalne ograniczenie populacji dzików. Związek Łowiecki w Saksonii (LJV) opracował koncepcję 60 polowań zbiorowych oraz odławiania dzików. Rząd postanowił sfinansować ten projekt i przekaże myśliwym 1,5 miliona euro (7 milionów PLN).

„Bardzo się cieszymy, że znaleźliśmy doświadczonego i kompetentnego partnera do tego projektu w Związku Łowieckim Saksonii. Bez zmniejszenia populacji dzików nie będziemy w stanie opanować tej choroby” – powiedział minister Petra Köpping, chwaląc współpracę z LJV.

Tymczasem w naszym kraju pan Izdebski i premier Kowalczyk opowiada o liczeniu watah za pomocą dronów i karaniu myśliwych. W Saksonii nikt nie ukrywa, że dokładna liczba dzików nie jest znana. Dlatego związek łowiecki oprócz polowań będzie się skupiał na odławianiu w pułapki, które zakupi w ramach projektu.

Transgraniczna współpraca

Niemcy bardzo chętnie współpracują z Polską. Zależy im na jak najszybszym opanowaniu zarazy, dlatego finansują również małe projekty w EUROREGIONIE: Związek łowiecki w Brandenburgii (LJVB) chwali się współpracą z Polskim Związkiem Łowieckim…

„Bardzo się cieszymy z tej współpracy! Mamy teraz możliwość pomocy w walce z ASF tam, gdzie presja epidemii utrzymuje się na wysokim poziomie. Współpraca zaczyna się od szkolenia psów, które będą odnajdywać padłe dziki. Polski Związek Łowiecki dostarczył 15 psów. LJVB organizuje szkolenie i zapewnia dwóch trenerów. Polscy myśliwi oraz ich władze lokalne będą mogli skorzystać z naszego doświadczenia i w ten sposób promować kontrolę ASF w Polsce w sposób ukierunkowany” – powiedział w komunikacie dr. Dirk-Henner Wellershoff, prezes Brandenburskiego Związku Łowieckiego.

Fot. LJVB

W Polsce pierwszy przypadek ASF wykryto w lutym 2014 roku. Mamy tylko cztery ułożone psy do poszukiwań padłych dzików. Niestety nikt nie interesuje się tym tematem. Pewnie dlatego ratunku musimy szukać u naszych zachodnich sąsiadów…

Brak środków

Przez osiem lat walki zdobyliśmy cenne doświadczenie, ale rząd nas nie słucha. Myśliwi nie podważają, że bardzo ważnym elementem w ograniczaniu rozprzestrzeniania wirusa jest maksymalna redukcja populacji, ale najważniejszym działaniem powinno być „sprzątnie” łowisk. Wiemy jak i gdzie szukać padłych dzików, które są powodem kolejnych ognisk. Wielka szkoda, że rząd i służby weterynaryjne nie potrafią znaleźć środków n ten cel!

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów