Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Prawo i sprawiedliwość

„Dobra zmiana” w Polskim Związku Łowieckim polega na wyrzucaniu dyscyplinarnie pracowników, aby w ich miejsce zatrudnić ekipę amatorów, która nie ma zielonego pojęcia o łowiectwie.

Wczoraj Diana Piotrowska opublikowała post, w którym poinformowała, że wygrała proces z Polskim Związkiem Łowieckim.

Dwa lata walczyła przed sądem pracy, aby udowodnić, że ówczesny przewodniczący Zarządu Głównego PZŁ Piotr Jenoch nie miał żadnych podstaw do dyscyplinarnego zwolnienia swojej byłej „koleżanki”, która przez wiele lat pełniła funkcję rzecznika prasowego PZŁ.

Nikt nie kwestionuje, że nowe kierownictwo PZŁ miało pełne prawo zwalniać i zatrudniać nowych pracowników, ale taka „dobra zamiana” musi być przeprowadzona zgodnie z obowiązującymi przepisami. Niestety, kolejni łowczowie swoimi decyzjami narazili związek na straty i nie myślę w tym momencie o finansach, tylko o wizerunku, który w moim odczuciu jest bezcenny.

Polski Związek Łowiecki pod przewodnictwem kolejnych łowczych wydaje wielkie kwoty na prawników (ostatnio prawie 400 tysięcy zostało ściągniętych bezprawnie z okręgów właśnie na ten cel) którzy umiejętnie wykorzystują wszystkie możliwości, aby przedłużać procesy i upokarzać osoby, które pracowały dla Polskiego Związku Łowieckiego. Przykre, że NIKOGO to nie interesuje!

Diana na swoim profilu wprost pyta, kto odpowie za decyzje, które miały na celu wywołanie wewnętrznej wojny i zniszczenie jej wizerunku. Doskonale wie, że nie usłyszy słowa PRZEPRASZAM.

Reklama

Wielu myśliwych wypowiedziało i napisało całe mnóstwo niesprawiedliwych osądów, nie mając świadomości, że uczestniczy w zorganizowanej akcji upokarzania byłych pracowników PZŁ, która – w moim odczuciu – miała tylko uwiarygodnić łowczych z nadania „zjednoczonej prawicy”.

Dzisiaj w końcu mogę szczerze pogratulować Dianie oraz podziękować jej za współpracę i lata pracy w Polskim Związku Łowieckim. Takie podziękowania powinna usłyszeć w momencie, kiedy była zwalniana. Tymczasem była publiczne opluwana i kopana!

W trudnym momencie broniła nas w mediach i była twarzą związku. Musiała stawić czoła całej hordzie przeciwników, którzy każdego dnia ją obrażali i wysyłali różnego rodzaju pogróżki.

Przykre, że NIKT z działaczy naszego związku przez dwa lata nie miał odwagi bronić KOBIETY, którą łowczy krajowy wyrzucił dyscyplinarnie. Moim zdaniem to było zwykłe draństwo, którego nic nie może usprawiedliwić!

Wszyscy wygramy i udowodnimy przed sądami, że kolejni łowczowie krajowi powoływani przez polityków działali na szkodę Polskiego Związku Łowieckiego. Jestem pewien, że już niedługo traficie pod osąd, jeśli nie prawdziwego sądu, to naszego myśliwskiego środowiska.

Galeria zdjęć

Więcej artykułów