WildMen

PRZYPINKI DLA LUDZI NATURY

Fundusze pozyskane ze sprzedaży wspierają nasze projekty związane z ochroną przyrody i ratowaniem zagrożonych gatunków!

O naszych pieniądzach półgębkiem

Andrzej Brachmański zadaje 20 pytań na temat finansów Polskiego Związku Łowieckiego!

Szanowny Panie Redaktorze! Gdyś Pan bawił na urlopie przez Internet przetoczyła się inba (czyli po polsku gównoburza) po słowach naszej noblistki, że książki nie są dla idiotów.

Wielcy koryfeusze polskiej literatury pisali całe rozprawki, czy miała rację pani Olga, czy nie i czy jej słowa były wyrazem klasizmu (po polsku pogardy dla klas niższych) czy nie.

Nikt nie chciał opowiedzieć na proste pytanie: czy idioci w ogóle książki czytają? Choć jako środowisko za noblistką nie przepadamy to przecież racji nie można jej odmówić: Książki nie są dla idiotów!

By czytać książkę ze zrozumieniem trzeba mieć trochę tzw. ogłady, wykształcenia ,wiedzy o świecie szerszą niż tylko czerpanej z Tik-Toka czy obrazków Instagramu.

Co ma noblistka do łowiectwa? Ano to, iż wygląda na to, że nasz kochany Zarząd Główny PZŁ uważa nas wszystkich za nie czytających książek!

Ta refleksja naszła mnie po lekturze lipcowego „Łowca Polskiego” a konkretnie artykułu „Porządkujemy Finanse”, w którym Zarząd Główny PZŁ chwali się wynikami finansowymi Zrzeszenia. Ponad 50 procent materiału stanowią dwie infografiki – „koszty działalności operacyjnej zrzeszenia” oraz „wynik finansowy”.

Z pierwszej wynika, że w 2018 Zrzeszenie miało ponad 8 milionów strat , w 2019 prawie 7 milionów natomiast w 2020 Zrzeszenie wykazało się zyskiem w wysokości 920 tys. PLN, a w 2021 ponad 700 tys.

Druga infografika pokazuje, że koszty działalności operacyjnej zrzeszenia w 2018 wyniosły 79 milionów PLN, by w 2021 wynieść 58 milionów…

Ręce się same składają do oklasków! W dwa lata Zarząd Główny PZŁ wyciągnął zrzeszenie z głębokiej zapaści finansowej. Wszak w 2019 narastająca strata wynosiła ponad 15 milionów, by już w rok później związek przynosił niewielki zysk. Tylko…

„Nie wierzcie Grekom przynoszącym dary”

Wiec mam kilka pytań do tej informacji. Najpierw uwaga pierwsza. Jeśli już Zarząd Główny PZŁ zdecydował się uchylić rąbka tajemnicy, to brawo. Tylko w sprawach finansowych nie uchyla się rąbka. Tylko podaje się pełne dane!

Jakie były przychody?

Jak była amortyzacja?

Jakie były przychody ze składki, wpisowego i kursów?

Czy koszty działalności operacyjnej obejmują OHZ?

Jakie były koszty funkcjonowania PZŁ?

Jakie są koszty Zarządu Głównego, a jakie zarządów okręgowych?

Ile wydajemy na wynagrodzenia dla etatowych pracowników w rozbiciu na – Zarząd Główny i zarządy okręgowe?

Wreszcie – czy wynik finansowy za 2020 oznacza, iż w ciągu roku spłaciliśmy 15 milionów strat, za lata poprzednie? Czy tylko jest to wynik roku 2020 bez uwzględnienia strat za 2018 i 2019 rok, co oznaczałoby, że straty nadal mamy tylko przestaliśmy je powiększać… Jeśli tak, to jak mają być pokryte?

Zawodowi księgowi chcieliby pewnie więcej takich danych, ale myślę, że w większości członków PZŁ na początek te dane wystarczą.

Dlaczego tym piszę

Bo wydaje mnie się zupełnie niewiarygodne, by z poziomu 15 milionów strat, w takiej organizacji jak nasza wyjść w ciągu roku na plus. Jeśli tak to chętnie bym się dowiedział jakim sposobem?

Gdzie zaciskaliśmy pasa, ile etatów zmniejszyliśmy, czy odbyło się to kosztem jakości funkcjonowania (ja obserwuję, że tak)? Ile zaoszczędziliśmy na likwidacji samorządności (czytaj społecznych ciał na szczeblu okręgowym)? Co takiego zrobiono, że OHZ-ty podobno przestały przynosić straty w sytuacji, gdy pandemia drastycznie ograniczyła przychody kół?

Pytań ciśnie się więcej, ale na początek fajnie byłoby gdyby „aparat rządowy” naszego związku – utrzymujący się ze społecznych pieniędzy jego członków – zachciał odpowiedzieć i na te kilka, bo zaprezentowane w „Łowcu Polskim” dane pachną mi manipulacją.

Jeśli się mylę, to będę szczęśliwy

Ale i to, co pokazano nasuwa kilka pytań. Po pierwsze – jakim cudem w 2018 i 2019 ówcześni łowczowie krajowi Piotr Jenoch i Albert Kołodziejczak (pieszczotliwie zwany Albercikiem) doprowadzili do takich strat? Jeśli to nie jest działanie na szkodę PZŁ, to co?

A jeśli to było działanie na szkodę zrzeszenia to, czy zawiadomiono prokuraturę i jaki jest wynik tego zawiadomienia? Czy nominaci Solidarnej Polski jak wszyscy w tej formacji, są chronieni przed odpowiedzialnością karną?

Pytania te zadałem na naradzie prezesów kół i łowczych swojego okręgu, w którym uczestniczył Paweł Lisiak. Nie usłyszałem odpowiedzi. Może teraz?

Na koniec kilka refleksji na kanwie dwóch infografik. Mam wrażenie, że piszę na Berdyczów, ale liczę, że mój tekst obudzi choć kilku członków Naczelnej Rady Łowieckiej…

Podobno rada upominała się o te dane, ale ich nie dostała. Prawda to, czy fałsz? Jak na to zareagowała? I to jest temat na następną rozmowę o polityce informacyjnej w naszym związku.

Pozdrawiam
Darz Bór!

P.S.

Zapewne zauważyłeś Pawle, ze w kolejnym „Łowcu Polskim” jest też atak na twoją osobę. Wprawdzie jakiś dziwny, bo autor starannie unika Twojego nazwiska, ale po jego lekturze pomyślałem, że powinieneś wyjaśnić myśliwym powód likwidacji spółki.

Drogi Andrzeju!

Od czterech lat Zarząd Główny nie chce wyjaśniać kwestii jakie opisuję na łamach portalu WildMen. Próbuje mnie zastraszać pozwami i dyskredytować. Prawnicy odradzają mi wypowiadanie się na temat „Łowca Polskiego” do czasu zakończenia sprawy przed właściwym sądem.

Wygrałem w pierwszej instancji, ale Zarząd Główny się odwołał. Mam nadzieję, że już niedługo będę mógł wyjaśnić wszystkie wątpliwości – również podstawową!

Likwidacja spółki „Łowiec Polski” wynikała z błędnych decyzji Zarządu Głównego. Trzech kolejnych komisarzy od pięciu lat podejmuje decyzje, które w moim zdaniem mają znamiona działania na szkodę Polskiego Związku Łowieckiego!

Nikt nie odpowie na Twoje pytania, ponieważ ujawnienie faktów na temat finansów PZŁ byłoby pełną kompromitacją. W kwestii „Łowca Polskiego” Zarząd Główny też manipuluje, ponieważ chce ukryć swoją niekompetencję…

Po odwołaniu mojej osoby – wyrzucono prawie wszystkich pracowników. Spadła sprzedaż naszego miesięcznika, odeszli reklamodawcy, a Zarząd Główny kazał zlikwidować biuro polowań oraz sklep internetowy „Jedność Łowiecka”. Tym samym odcięto przychody spółki, co było moim zdaniem głównym powodem wygenerowania kilku milionów strat, a w konsekwencji ogłoszeniem likwidacji spółki.

Wszystkie nieprawidłowości zostały zgłoszone do prokuratury, która prowadzi śledztwo, a Policja przesłuchuje świadków…

Paweł Gdula

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów