Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Dobra zamiana

Zarząd Główny poinformował wczoraj myśliwych o nowych nominacjach. Mamy nowych łowczych i drugą w historii łowczynię.

Zgodnie z wcześniejszymi przeciekami, w Katowicach łowczym okręgowym został partner życiowy pani Ewy Kraski, która jest członkiem Zarządu Głównego. Pewnie wielu myśliwych uzna to za nepotyzm lub ewidentną kolizję prawną, ale dla mnie bardziej istotne są dwie inne informacje.

Pan Michał Gawdzik ma średnie wykształcenie i kilka lat temu – kiedy Zarządem Głównym kierował Lech Bloch – nie zostałby nawet kierownikiem OHZ-u, nie mówiąc o powołaniu na stanowisko łowczego okręgowego. Takie były standardy. Można się z nimi zgadzać lub nie, ale rozmawiając z myśliwymi z Katowic dowiedziałem się, że największym problemem nowego łowczego jest jego charakter. Większość osób, którzy osobiście znają pana Michała, wprost mówi, że nie podają mu ręki.

Jego poprzednik Mariusz Miśka miał wielki szacunek i był bardzo lubiany, więc nowemu łowczemu będzie trudno w tym środowisku funkcjonować. Całkowicie nieoficjalnie dowiedziałem się, że myśliwi z Katowic nie zamierzają zaakceptować tej nominacji i chcą złożyć wizytę w Warszawie.

Być może szybciej zaakceptowaliby panią Aleksandrę Dzięcioł-Gęsiarz, która dotychczas była pracownikiem zarządu w Katowicach. Teraz została łowczynią w Krakowie. Złośliwi twierdzą, że awans również zawdzięcza wspomnianej już pani Ewie, ponieważ się przyjaźnią – mnie to nie przeszkadza, ale…

Te nominacje są wielkim błędem. Wszyscy są zaskoczeni, że były członek NRŁ Pawel Lisiak nie widzi potrzeby konsultowania z radą tego rodzaju odwołań i nominacji. Nie chcę być złym prorokiem, ale takie postępowanie zapowiada szybką dymisję łowczego krajowego.

Reklama

Dzisiaj odwołano Romana Recombla łowczego z Wrocławia, co świadczy o przyspieszeniu w wymianie kadr. Nie wiadomo kto przyjedzie do stolicy Dolnego Śląska, ale jeśli osoby piastujące najwyższe stanowiska nie rozumieją, że w takich miejscach jak Kraków, czy Wrocław powołuje się osoby z lokalnego środowiska, to znaczy, że chcą popełnić publicznie harakiri.

Pewnie pod moim komentarzem wyleje się wiadro pomyj na Zarząd Główny i nowych łowczych. Coraz trudniej bronić tezy, że pomyłki i nietrafione decyzje są efektem przypadku; choć osobiście dalej nie wierzę, że to celowe działania, które mają doprowadzić do rozwiązania PZŁ jeszcze przed podpisywaniem umów dzierżawnych w przyszłym roku!

Galeria zdjęć

Więcej artykułów