PRZYPINKI DLA LUDZI NATURY

Fundusze pozyskane ze sprzedaży wspierają nasze projekty związane z ochroną przyrody i ratowaniem zagrożonych gatunków!

Fot Shutterstock
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Wilk we wnyku

Nikt nie potrafi oszacować skali nielegalnego zabijania wilków w Europie. Jedynym sposobem wyeliminowania plagi kłusownictwa jest plan zarządzania dużymi drapieżnikami.

Po drugiej wojnie światowej wszelkimi sposobami tępiono wilki. Powodem były ataki na zwierzęta gospodarskie i strach przed wygłodniałymi watahami. Niewątpliwie jednym z powodów tej eksterminacji była również symbolika. W kulturze chrześcijańskiej utożsamiano wilka z diabłem.

Dzięki dyrektywie siedliskowej i wpisaniu wilka na listę gatunków chronionych udało się odbudować populację i obecnie wilcze watahy spotykamy w całej Europie. Przed nami kolejny etap, ponieważ obecność dużych drapieżników zawsze wywołuje konflikt.

Skala kłusownictwa

Status gatunku chronionego w sposób naturalny osłabia strach przed człowiekiem. Coraz bardziej zuchwałe wilki biegają po obszarach zabudowanych. Atakują zwierzęta gospodarskie i zjadają psy. Takie zachowania potęgują strach i rozpalaja emocje, a w konsekwencji prowokuje reakcję obronną lokalnych społeczności.

Media nieustannie obiegają informacje o nielegalnym zabijaniu wilków. We Francji władze zostały zaalarmowane po odkryciu martwych zwierząt w alpejskim Parku Narodowym Vanoise. Wśród znalezionych zwierząt znajdowały się dwa wilki i dwa sępy brodate, ale również krukowate, łasica i lis.

Sekcja wykazała ślady bardzo toksycznego środka owadobójczego, zakazanego na terytorium Unii Europejskiej. 24 maja w ramach śledztwa policja przeprowadziła rewizje u jedenastu rolników w tym regionie.

Akcja wzbudziła spore emocje. Rolnicy są oburzeni, że traktowani są jak organizacja mafijna. Tym bardziej, że prokurator nie potwierdził znalezienia dowodów, które wiązałyby przeszukiwanych rolników z truciem wilków.

Odebrane narzędzia kłusownicze i broń Fot. GRN

W tym tygodniu również w Portugali aresztowano 65-letniego mężczyznę za zabicie wilków iberyjskich, które atakowały jego bydło. Wszczęto postępowanie karne za używanie nielegalnych narzędzi kłusowniczych. Według oświadczenia policji śledztwo trwało od roku, podczas którego zgromadzono dowody, że mężczyzna używał zakazanych żelaz i wnyków.

Polowanie na wilka iberyjskiego jest zabronione w Portugalii, a obecnie również w Hiszpanii. Rolnicy żyją w przeświadczeniu, że sami muszą chronić swój dobytek.

Podlasie truje

W naszym kraju również dochodzi do takich sytuacji. W 2020 roku media donosiły o truciu wilków na Podlasiu za pomocą zakazanego środka owadobójczego – karbofuran – który znany jest pod nazwą handlową jako Furadan lub Curaterr.

Pomimo zakazu sprzedaży bez większego problemu można go kupić za naszą wschodnią granicą. Sprawca otruł: wilki, bociany, myszołowy, lisy, psy i koty. Działanie trucizny jest tak ostre, że w pobliżu trucheł można znaleźć martwe owady żywiące się padliną. Wszystko, co wejdzie w kontakt z trucizną – ginie!

Zarządzanie konfliktem

Pełna ochrona i traktowanie wilka jak bóstwo będzie miało dla niego katastrofalny efekt. Niekontrolowane kłusownictwo może doprowadzić do kolejnej eksterminacji tego gatunku.

Organizacje antyłowieckie wykorzystują przypadki zastrzelonych wilków i oskarżają myśliwych. Twierdzą, że to my stoimy za nielegalnym zabijaniem wilczych watah, co jest zwykłym kłamstwem.

Wśród naszej społeczności jest największa świadomość, że wilk stanowi ważny element bioróżnorodności. Niestety politycy pod wpływem organizacji pozarządowych wykluczyli nas między innymi z procesu monitoringu. Niewielka grupka aktywistów zawłaszczyła tego drapieżnika i zorganizowała wokół z niego swoje „przedsiębiorstwo”. Wyciąga środki na badania i kasę od zaślepionych wyznawców.

Prawdziwy monitoring

Podstawą zarządzania jest dokładne oszacowanie liczebności, co wymaga wydatkowania przez państwo niemałej kwoty. Kolejne rządy chcą rozwiązać problem, ale czekają na sponsora. Z tej sytuacji korzystają organizacje antyłowieckie, które bojkotują wszelkie pomysły ogólnokrajowego liczenia wilków.

W ich interesie jest „sprzedawanie” wilka jako gatunku zagrożonego. Jeśli monitoring wykaże, że zasiedlają cały kraj, a ich populacja jest bardzo liczna – stracą granty i zainteresowanie społeczeństwa. Nikt już nie będzie chciał „adoptować” wilka.

Unijne prawo zezwala redukować gatunki chronione jeśli mają zapewniony odpowiedni stan ochrony. Większość badań naukowych potwierdza, że populacja licząca 500 osobników ogranicza możliwość chowu wsobnego i jest wystarczająca dla zachowania danego gatunku.

Pewnie na tej podstawie Francja, ale również Szwecja ustaliła, że taka liczebność wilków jest docelową pojemnością jaka może funkcjonować w ich krajach. Do tego grona pewnie już niedługo dołączą Włosi.

Fot Shutterstock

Szacowanie po włosku

W słonecznej Italii na początku lat 70 ubiegłego wieku wilki były na skraju wyginięcia. Po pięćdziesięciu latach na półwyspie apenińskim bytuje ich ponad 3300, z czego dwie trzecie w Apeninach i jedna trzecia w Alpach. Najnowszy monitoring przeprowadził Narodowy Instytut Ochrony Środowiska, który zaangażował do tego przedsięwzięcia wielu ekspertów

Okazało się, że wilki zajmują prawie wszystkie odpowiednie dla tego gatunku siedliska na półwyspie. Monitoring przeprowadzono dzieląc terytorium kraju na komórki o wymiarach 10 × 10 kilometrów. Obecność wilka, została udokumentowana 6520 razy na fotopułapkach. Dodatkowo przeprowadzono 1500 analiz genetycznych.

Trzy tysiące przeszkolonych wolontariuszy, pracowników parków narodowych i naukowców przemierzyło 85 000 kilometrów pieszo, aby zebrać dane. Innowacyjny projekt monitoringu przeprowadzany w całym kraju tymi samymi metodami badawczymi pozwoli na analizę dynamiki populacji w przyszłości. Dane mają stanowić podstawę dla prawidłowej ochrony wilka i łagodzenia konfliktów tego drapieżnika z działalnością człowieka.

Europejski wilk

Odbudowanie populacji wilków w Europie to niewątpliwie wielki sukces, ale nie umiemy wypracować strategii jego ochrony. Nie ma polskich, słowackich, czeskich czy niemieckich wilków. Na duże drapieżniki musimy się nauczyć patrzeć z większej perspektywy.

Mamy między innymi populację karpacką, alpejską, skandynawską, czy bałtycką. Ich ochrona musi mieć wymiar transgraniczny i opierać się na wspólnym monitoringu.

Sytuacja, w której każdy kraj będzie szacował populację innymi metodami będzie podważana, dlatego ten projekt powinny prowadzić organizacje łowieckie. Mamy Europejską Federację Łowiectwa i Ochrony (FACE), która skupia siedem milionów myśliwych i na tej platformie powinniśmy stworzyć – we współpracy z naukowcami – projekt ochrony nie tylko dla wilka, ale również rysia i niedźwiedzia.

To może wydawać się utopijna wizja, ale tylko dzięki współpracy wszystkich myśliwych w Europie będziemy mieli szansę efektywnie chronić przyrodę. Pierwszym krokiem powinny być duże drapieżniki, ale nie mniej ważnym problemem są ptaki migrujące. Ich ochrona i monitoring również powinien być wykonywany w skali całego kontynentu!

Dla wszystkich powinno być oczywiste, że kluczem do właściwego zarządzania przyrodą jest wypracowanie właściwych działań ochronnych i szeroka wymiana informacji na temat migracji, sukcesu rozrodczego i ewentualnej redukcji.

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów