Fot Rafał Łapiński
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on pinterest
Share on tumblr
Share on email
Share on print

Skazani na banicję?

Każdy, kto myśli, że myśliwi to „mordercy” i domaga się wprowadzenia zakazu polowania, nie tylko nie rozumie praw natury, ale również nie umie czytać konstytucji!

Wielu myśliwych ucieszyła informacja, że Urszula Pasławska (PSL) została przewodniczącą sejmowej komisji ochrony środowiska. Nie trudno się domyśleć, że taki wybór wśród przeciwników łowiectwa nie mógł wywołać euforii. Jak zwykle polała się żółć. Czytając teksty, posty oraz komentarze nie znajdziemy żadnych rzeczowych argumentów – tylko mowę nienawiści!

Do boju zagrzewają wszyscy wegańscy liderzy. Internet bulgocze! Raz po raz wyskakują z niego wyzwiska i obelgi. Nawet pochodząca z arystokracji pisarka Maria Nurowska była bardzo rozczarowana posłami z Partii Zielonych, którzy poparli kandydatkę PSL-u. Swoją frustrację i złość wylała jednak na posłankę Pasławską.

Byłem w szoku, że taka osoba na swoim profilu obraża i znieważa Posła na Sejm. „Okazuje się, że myśliwy w spódnicy to Pasławska, która dla przyjemności zastrzeliła kilkadziesiąt ptaków i jeszcze uśmiechnięta fotografowała się przy ich zwłokach, w dodatku jest posłem z ramienia PSL! Miałam rację, nie ufając im za gorsz! Jeśli kiedyś ją spotkam dostanie ode mnie po gębie! Za to zabijanie dla przyjemności. To były dzikie kaczki, które przyleciały setki kilometrów, aby tutaj spotkać śmierć!

Czy ktoś zareagował na tą haniebną wypowiedź? Nikt!

Zadałem sobie trud i przejrzałem profil pani Nurowskiej i jestem pewien, że powinna poszukać wsparcia u specjalisty! Dlaczego? Jeszcze jeden wpis. „U Morozowskiego wystąpiła kobieta – myśliwy, Pasławska, z PSL, Nie mogłam się skupić na tym co mówi, widziałam ją wycinającą upolowanej sarnie serce i zjadającą jeszcze ciepłe. Możliwe, że dzieli się też z dzieckiem, gdyż przyznała się, że zabiera je na polowania.”

Reklama

Wegańska bezmyślność

Moim zdaniem tym razem zostały już przekroczone wszelkie granice przyzwoitości. Wszechobecna mowa nienawiści, którą posługują się przeciwnicy łowiectwa w całej Europie musi doprowadzić do tragedii. Wasza bezmyślność i głupota jest porażająca!

Drodzy weganie – aktywiści!

Jesteście odpowiedzialni za doprowadzenie do konfrontacji. Już dzisiaj dochodzi do regularnych bijatyk. W kominiarkach na głowach z gazem łzawiącym w ręku antyłowieckie bojówki atakują myśliwych. Biją, kopią, kradną broń – dlatego w wielu krajach policja otwarcie mówi o terrorystycznych organizacjach.

W sieci obrzucacie nas wyzwiskami. Organizujecie kampanie, których celem jest dyskredytacja poszczególnych myśliwych w lokalnych środowiskach. Wyznawcy waszej „religii” włamują się do miejsc hodujących zwierzęta, niszczą urządzenia łowieckie, podcinając ambony. Pewnie licząc, że myśliwy spadnie i straci życie.

Jesteście kretynami! Czy nie przyszło wam do głowy, że dla dzieci i turystów takie urządzenia to wieże widokowe? Jestem pewien – że już nie długo – będą ofiary!

Hrabina z leśniczówki

Czytam komentarze w mediach społecznościowych i wcale mnie nie dziwi, że tylko nieliczni przeciwnicy polowania mają odwagę podpisać się swoim prawdziwym nazwiskiem. To doskonały materiał badawczy, ale mnie jednak bardziej zastanawia ich motywacja.

Staram się zrozumieć podłoże tej niechęci, zwykłego chamstwa i nienawiści. Czy u podstaw leży odwieczna niechęć chłopów do ziemiaństwa? Taka teza dzisiaj może być śmieszna, ale dubeltówka na ramieniu zawsze w naszym kraju nobilitowała. Możemy się śmiać, ale część Polaków mieszkająca lub mająca korzenie na wsi może z tego powodu nie akceptować łowiectwa!

Jednak prawdziwym problemem jest „miasto”, w którym bardzo skutecznie rozpychają się nasi przeciwnicy. Szukają „znanych” nazwisk i znajdują. Wspomniana pisarka – książek dla kobiet – pochodzi z arystokracji. Pewnie większość jej rodziny polowała. Opowiada o nich z wielką atencją, czy zatem wymazała ze swojej świadomości rodzinną tradycję? Ojciec był nadleśniczym – nie polował?

Czworaki i pałace

Z wpisu – który sobie pozwolę zacytować – moim zdaniem częściowo „wychodzi” dlaczego Maria Nurowska nie lubi obecnych myśliwych „Tym, że te zwierzęta żyją na wolności i im się tę wolność zabiera. A czyścicielami są wilki i lisy, które eliminują stare i chore sztuki. Wiem o tym, bo jestem córką leśnika. Nigdy tak nie było, aby myśliwi zabijali tysiącami dzikie kaczki, słonki, a nawet żurawie. To już nie są myśliwi, ale oprawcy. I jeszcze zamieszczają zdjęcia, uśmiechnięta, prymitywna gęba i często jeszcze niedobite zwierzę. Jeden To nawet przybił do drzewa za ogon postrzelonego lisa. Te koła łowieckie zrzeszają teraz prymitywów, którzy nie mają pojęcia o jakichś zasadach. Kiedyś myślistwo uprawiali ludzie na poziomie i to była wąska grupa, teraz każdy prostak, który kupi broń jest przyjmowany do koła łowieckiego i morduje nawet ciężarne sztuki…”

Moim zdaniem z tego wpisu można wiele wywnioskować! Dzisiejszy łowca dla pani Marii to prymityw i prostak mordujący ciężarne sztuki! Taki człowiek nie może mieć nic wspólnego z dawną arystokracją! Tata pani Marii mógł polować, bo należał do tej wąskiej elitarnej grupy. Mnie odbiera się takie prawo tylko dlatego, że jestem chamem i prostakiem?

Pewnie tak, ale to jedna strona medalu! Z drugiej strony u Pani Mari – jak u większości naszych przeciwników – jest… Wegetariańska dieta!

Ponoć mamy coraz więcej ludzi, którzy nie jedzą mięsa. Część zagorzałych ideologów i aktywistów niesie na swoich wątłych barkach „MISJĘ” uwolnienia świata od zabijania. Opowiadają o klimacie i prawach zwierząt. Możemy się oburzać, ale ta wegańska propaganda trafia na bardzo podatny grunt.

Dzisiejsze społeczeństwo śmierć jednoznacznie kojarzy z czymś okrutnym i niegodnym. Dlatego coraz częściej będziemy się spotykać z krytyką różnych hipokrytów, których jednoczy – brak wiedzy! A ten fakt bardzo umiejętnie wykorzystują liderzy antyłowieckich organizacji!

Żurawie na pokocie

Pani Maria Nurowska wspomina w cytowanym wcześniej wpisie o zabijaniu żurawi i tysięcy słonek. Do pierwszych nikt w naszym kraju nie strzela, a na słonki praktycznie się nie poluje. Czy z premedytacją mija się z prawdą?

Moim zdaniem to efekt wrzucania do sieci różnych fałszywych informacji, zdjęć i filmów. Tymi obrazami nasi przeciwnicy chcą wzbudzić emocje. Zwykli ludzie – którzy nie umieją nawet zabić karpia na święta – gdy widzą polowanie, krew i śmierć są przerażeni. Nie wnikają kto jest na zdjęciach i gdzie zostały wykonane! Widzą tylko okrutne postępowanie i będą jednoznacznie opowiadać się przeciw zabijaniu.

Nie rozumieją na czym polega tradycja polowania par force na jelenie we Francji, w Anglii na lisy, w Norwegii na łosie. W każdym przypadku nie akceptują faktu, że umiemy samodzielnie zdobyć pożywienie dla siebie i swojej rodziny. Ale jednocześnie nie mają żadnego problemu z kupowaniem mięsa w sklepie, czy noszenia skórzanych butów. W głowach większości społeczeństwa te rzeczy nie łączą się z zabijaniem.

Czy to jest wina myśliwych? Nie! To efekt całkowitego odcięcia człowieka od natury!

Jestem z dzikiem

Weganie kochają płakać nad kaczkami, łosiami i dzikami. Zlecają badania sondażowe, aby wykazać, że większość społeczeństwa jest za wprowadzeniem zakazu polowania. Sprytnie manipulują pytaniami i wynikami. Tworzą fakty i wzywają parlament, aby ograniczył nasze prawo do korzystania z zasobów naturalnych.

Czy jest możliwe, aby nasz parlament zakazał polowania? Jestem pewien, że taka decyzja nie zapadnie, bo…

Każdy minister finansów – który usłyszy – że ma zatrudnić 20 tysięcy zawodowych myśliwych, armię urzędników i wypłacić kilkaset milionów na odszkodowania – zwolni się z pracy!

Teoretycznie jest możliwość, że kiedyś władzę przejmą weganie. Ale czy istnieje realna szansa, że przestawimy się na warzywa? Nie sądzę! Statystyczny Polak goni cywilizowany świat i rocznie zjada już 80 kilogramów mięsa. W ostatnich kilku latach spożycie wzrosło o 10 kilo!

W tych statystykach nie widać sukcesu. Być może weganie – którzy tak troszczą się o stan środowiska i nasze zdrowie – powinni więcej uwagi skupić na problemie smogu (który zabija rocznie 50 tysięcy Polaków), kotów (które zjadają w Polsce 140 milionów ptaków rocznie), środków chemicznych stosowanych w rolnictwie (które zabijają pszczoły i bioróżnorodność), rzeźni (gdzie przerabia się chore i zdechłe zwierzęta)?

Prawdopodobnie takie problemy przerastają ich intelektualnie! Dużo łatwiej krytykować 130 tysięcy myśliwych, którzy pilnują plonów rolników, szacują szkody, zbierają wnyki i odbierają broń kłusownikom! Bezinteresownie? Nie! Polowanie to nasza pasja!

Na zakończenie dla naszych przeciwników – właściwy cytat:

W cywilizowanym i zurbanizowanym kraju dzikie zwierzęta istnieją tylko wtedy, gdy są chronione przez myśliwych. Ludzie, którzy protestują przeciwko polowaniom nie są świadomi faktu, że w rzeczywistości tylko prawdziwy łowca może powstrzymać eksterminację dzikich stworzeń.


Theodor Roosevelt

Galeria zdjęć

Więcej artykułów