WildMen

PRZYPINKI DLA LUDZI NATURY

Fundusze pozyskane ze sprzedaży wspierają nasze projekty związane z ochroną przyrody i ratowaniem zagrożonych gatunków!

Fot Shutterstock

Etyczne polowanie

Moje zasady są wyjątkowo proste, co jest powodem, że niezbyt często pociągam za spust.

Tak się składa, że wielu moich kolegów robi staż i stawia pierwsze kroki w łowiectwie u mojego boku. W pewnym momencie pada pytanie o etykę, o której wszyscy rozprawiają. To nie jest łatwy temat szczególnie dzisiaj, więc zaczynam swą opowieść od przykładu…

Broń na pastorale

Nie poluję z samochodu. Tak jak wielu myśliwych objeżdżam łowisko, ale na łowy wybieram sobie jakiś rewir i przemierzam go z buta.

W połowie września po trudnym „szacowaniu” – dla odprężenia – postanowiłem się przejść po łąkach. Jak składałem broń przy samochodzie rogacz przeszedł przez leśną drogę. Nie zauważył mnie. Poskubał jakiś krzaczek i wszedł na niewielką uprawę. Załadowałem mój ekspres i ruszyłem w jego stronę. Za dwa tygodnie koniec sezonu, plan odstrzału niewykonany, a „waga” jego parostków ewidentnie była w dole.

Wiatr miałem dobry. Podszedłem go na kilkanaście metrów. Mimo tak niewielkiej odległości broń wsparłem na pastorale…

Zadać szybką śmierć

Całe polowanie trwało pięć minut. Nigdy nie podchodzę do upolowanej zwierzyny zaraz po strzale, dlatego ruszyłem dalej. Na łąkach pasła się młoda koza pooglądałem ją przez lornetkę i wróciłem do mojej zdobyczy po kilkunastu minutach. Rogacz nie zrobił ani jednego kroku. Wielka afrykańska kula przeszyła jego serce.

Zawsze są emocje i ulga, że strzał został dobrze oddany, a zwierz nie cierpiał. Nie odczuwam smutku i nie mam wyrzutów sumienia. Jestem myśliwym, ale to jak umiera moja ofiara ma dla mnie znaczenie.

Czuję wielki niesmak kiedy zwierz się męczy i muszę go dostrzelić. Uważam, że powinniśmy zadawać szybką śmierć, oddać cześć i pozostawić godność również po śmierci.

Zabijanie jest częścią naszego życia, choć kupując mięso w sklepie o tym nie myślimy… Myśliwy za każdym razem kiedy pociąga za spust nie zastanawia się czy zabić… Jednak świadomie podejmuje decyzję jak to zrobi…

Zrównoważone polowanie

Polowanie moim zdaniem, aby było etyczne musi stanowić wyzwanie i być zrównoważone, czyli… Populacje gatunków łownych muszą być wystarczająco liczne i mieć wystarczająco dużo „dzikiego” terenu.

Najwięcej przyjemności czerpię z podchodu, choć mam pełną świadomość, że siedzenie na ambonie jest bardziej efektywne – ale mnie zwyczajnie nudzi. Strzał, trofeum, a nawet zdobycie smacznej dziczyzny nie stawiam na pierwszym miejscu. Lubię pooglądać łowisko.

Tropienie i podchodzenie pozwala mi na zupełne oderwanie się od cywilizacji i problemów. Odpoczywam psychicznie kiedy jestem całkowicie skoncentrowany na łowach.

Idea „uczciwego pościgu”

Myśliwy i jego zdobycz jest częścią naturalnych procesów. Śmierć poszczególnej jednostki nie ma żadnego znaczenia i tego nie mogą zrozumieć ludzie oderwani od przyrody, czyli nie mający żyłki łowieckiej.

Potrzeba zdobycia smacznej dziczyzny – a w dzisiejszych czasach wolnej od antybiotyków – jest częścią polowania, ale człowiek zdobywał mięso od zawsze. Wśród dawnych kultur łowiecko-zbierackich stosowano techniki chwytania zwierzyny, które większość współczesnych myśliwych uznałaby za kłusownictwo, czyli zachowanie niegodne.

W dawnych czasach, gdy zasoby dzikiej zwierzyny nie pozwalały przeżyć, ludzie zwijali swój dobytek przemieszczali się w inny rejon. Nie oznacza to, że dawni łowcy nie mieli żadnych skrupułów etycznych. Bez względu na różnice wszystkie społeczności łowieckie zawsze łączył szacunek dla ofiary. Każdy myśliwy rozumie genezę tej postawy. Prawdziwe polowanie nigdy nie jest przewidywalne. Nawet gdy mamy na ramieniu nowoczesną broń.

Szacunek dla ofiary

We wszystkich kulturach łowieckich istniał wspólny motyw rytuałów mających na celu okazanie szacunku dla upolowanego zwierzęcia i wdzięczności bogu lub bogom, którzy dostarczyli tą zdobycz. Opisywane są historie, gdzie współplemieńcy, w gronie których żył myśliwy nie okazujący szacunku dla zabijanej zwierzyny – obawiając się duchowych konsekwencji tego lekceważenia – wyłupiali mu oczy…

O tym, czy zwierzę ma ducha, każdy myśliwy musi sam zdecydować. Muszę się przyznać, że kiedy sam poluję to pomijam germańskie tradycje i nie dziękuję św. Hubertowi, ale zanim przystąpię do patroszenia oddaję cześć – chwilą zadumy.

Czy pamiętam każdą zastrzeloną kaczkę, bażanta i rogacza? Z czasem obraz wielu polowań się zaciera. Szczególnie tych na zwierzynę drobną. Jednak tych wypracowanch, gdzie sukces był wynikiem szczęścia, moich umiejętności i doświadczenia nigdy nie zapomnę.

Zdobycze techniki odbierają zwierzynie szansę ucieczki, dlatego każdy z nas powinien sobie postawić pytanie, gdzie kończy się polowanie. Nie mamy moralnego prawa oceniać innych myśliwych, a tym bardziej wyłupywać im oczu. Nawet tych, dla których strzał do dzika na nęcisku z lunety termowizyjnej stanowi wyzwanie.

ZAPRASZAMY DO ZAKUPÓW

Galeria zdjęć

Więcej artykułów